Wspomnienia jastrzębian


powrót »
W Imię Boga... cz.III

Z ROBOTNICZYCH STRAJKÓW WYROSŁA SOLIDARNOŚĆ

18.09.1980

Związek Zawodowy „Solidarność” górników zrodził się na naszym probostwie w salonie telewizyjnym. Związkowcy będą teraz czuwać, aby chleb jako Boży dar, a nie dar polityków trafiał do ludzi głodnych, a nie był przedmiotem przetargu w rękach dyplomatów, ekonomistów, polityków. Dotąd ręce dzielące chleb, kierowały się tylko interesem partyjnym. Teraz do potrzebującego, a nawet głodnego, bo tacy są, mają trafiać nie okruchy, ale bochenki. Będzie ostra walka.
Podobnie region Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności w oczekiwaniu na własny lokal, ma swoją siedzibę przy naszej parafii, przy Matce Kościoła w Jastrzębiu. Przewodniczącym Regionu jest nasz parafianin Jarosław Sieńkiewicz. W kartotece duszpasterskiej ma adnotację: Aktywny członek partii. Lektor marksistowski. Ateista. Ślub cywilny bez przeszkody. Inżynier. Ale to nikomu nie przeszkadzało. Odnosiliśmy się do niego z szacunkiem. On tez przyjął od nas piękny, ozdobny różaniec. Zaraz nieszczęsny poszedł do jubilera aby go wycenił. Myślę, że nie na trzydzieści srebrników. Od nas region przeniósł się do swojego pomieszczenia przy ul. 1 Maja, potem przy Średnicowej
Jarek lubił alkohol. Najpierw się krępował, ale potem pił coraz więcej. Jak był pijany, powtarzał: „Będzie stan wojenny. Wjadą radzieckie czołgi. Wy wszyscy kula w łeb. Ja już mam przygotowane biurko.” Przyjmowaliśmy to jako pijacki bełkot. Ale to się wciąż powtarzało. Jarek chodził zamyślony. Myślami był gdzieś daleko, jakby bliski zdrady. Niepokoją nas jego częste kontakty z ambasadą sowiecką i stałe kontakty z betonem partyjnym, Andrzejem Żabińskim I Sekretarzem KW PZPR w Katowicach. Jarek nie zgadza się na świadka jego rozmów z komunistami. Twierdzi, iż sam wszystko załatwi lepiej i prędzej. Trzeba go mieć na oku.
Strajki i Umowę Społeczną upamiętnia obelisk na placu przed kopalnią „Manifest Lipcowy”. Kosze na śmieci na kopalniach są pełne czerwonych, partyjnych legitymacji.

13.11.1980.
Na kopalni „Manifest Lipcowy” strajk głodowy.
Na KWK „Manifest Lipcowy” górnicy tej kopalni ogłosili strajk głodowy na znak protestu, przeciw zwołaniu zjazdu komunistycznych związków zawodowych ZZG na dzień 17 listopada 1980r. Głodówkę podjęli: Alfred Gałucha, Józef Błaut, Jan Bożek, Eugeniusz Zandler, Jerzy Mnich. Odwiedziłem ich. Leżą na materacach. Piją jedynie wodę. Wręczyłem im modlitewniki. Są w maleńkim pomieszczeniu znajdującym się w budynku stacji ratowniczej tej kopalni. Klucz do tego pomieszczenia ma jedynie lekarz Jerzy Madejczyk. Głodówkę zaczęli też górnicy w „Makoszowach”, „Zabrzu”, „Knurowie”, „Ziemowicie”, „Pstrowskim”. 16 listopada przerwano akcję głodową. „Strajk zakończył się sukcesem. Wzrosty szeregi „Solidarności”. Przez cały czas załogi w pełni popierały głodujących górników”.

04.12.1980. Czwartek.
W tym roku dzień Świętej Barbary, Patronki Śląska i górników, ma swoje szczególne znaczenie, ze względu na triumfalny powrót Św. Barbary na kopalnie i na wydarzenia ostatnich miesięcy. Msza Św. za górników była sprawowana o godz. 9.00. Ks bp Czesław Domin doprawiał Msze Św. za górników o godz. 8.30 na KWK „Manifest Lipcowy” i o godz. 10.30 na KWK „Borynia”.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I POZDROWIENIE JANA PAWŁA II.
Drodzy górnicy!
Łączę się z Wami w dniu Świętej Barbary, która jest Waszą umiłowaną patronką, a dzień 4 grudnia – Jej święto jest także i Waszym świętem.
Polecam Bogu w tym dniu za wstawiennictwem Św. Barbary Was Wszystkich, Waszą ciężką pracę, Wasze Rodziny oraz całą umiłowaną Ojczyznę. Waszą i moją, ażeby w tej Waszej trudnej pracy rosło w niej nowe Zycie i umacniało się wspólne dobro Wszystkich Rodaków.
Niech Opatrzność Boża strzeże Was, gdy zjeżdżacie do kopalń, czy też stajecie przy innych stanowiskach pracy. Cieszę się, że wszędzie tam niesiecie z sobą szczególną cześć dla Św. Barbary. Wszystkich Was błogosławię i pozdrawiam tym pięknym staropolskim a zarazem Waszym górniczym pozdrowieniem: Szczęść Boże!

Watykan 25 listopada 1980 r.

Słowo Boże wygłoszone do Braci Górników 4 grudnia 1980 r.
Drodzy Bracia Górnicy!
Wszystkich nas zdumiewało, gdy górnicy naszych kopalń postanowili poprzeć strajk stoczniowców, to pierwszą ich prośbą było: „Dajcie nam księdza. Niech nam odprawi Mszę Św.”
Górnicy okazali zrozumienie, iż każdy porządek opierać się musi na prawie Bożym. Na świadomości, że człowiek jest stworzony na obraz Boży i stąd płynie jego godność. Jest nieśmiertelnym dzieckiem, nieśmiertelnego Boga. Nie tony wydobytego węgla stanowią o wartości i godności człowieka. Nie praca w PGR. Ilość wyprodukowanej stali, ale że człowiek ma nieśmiertelne oblicze Boga.
I mówili górnicy: „Dajcie nam różaniec”. Nie dlatego , że P. Lech Wałęsa zawiesił go na szyi i ukazał się w telewizji. Ale różańcem czcimy Maryję, która głosi wyzwolenie człowieka. Wielbi Boga za to, „że ubogiego z nędzy wyprowadził i z książętami na ławie posadził”. „Łaknących napełnił dobrami, a bogaczy z niczym wypuścił”.
Z wielką dumą patrzyliśmy na spracowane ręce górników, zaciskające różaniec. Ich dłonie nie zaciskały się w pięść. Składały się w modlitwie. Nikt na kopalni nie wstydził się różańca. Jak się nie wstydzi narzędzi pracy. Rzeczywiście, iż było dużo takich, co różaniec nosili na piersi, jak tarczę.
Górnicy prosili o Mszę Świętą. Bo nie chcieli z tymi, którzy ich poniżali, przeklinali, wyzyskiwali, pomiatali zasiadać na ławie sędziowskiej. Chcieli razem z nimi zasiąść do uczty miłości, aby pracować i żyć w pokoju i prawdzie. Bo Msza Św. jest ucztą braterstwa, jedności i pokoju. Oni, ci najmniejsi i nieuczeni, chcieli powiedzieć tym, którzy rozpierali się przy biesiadnym stole narodu i ciągnęli zyski: „Przyjacielu, przesiądź się niżej”. Chcieli powiedzieć: „Przyjacielu”. Tylko tyle. I tak było. Na wezwanie: „Przekażcie sobie znak pokoju”, górnicze ręce splatały się w miłości i darzyły pokojem. Dołowy mówił do dozoru: „Przebaczam”.
Gdy potem miały miejsce pertraktacje, udawano się na rozmowy, górnicy, ludzie wielkiego czynu o wszystkich pamiętali. Nikogo nie zapomnieli. Pamiętali o tych co w kopalniach nabyli kalectwa. Pamiętali o swoich rodzicach przykutych do łóżka, domagali się Mszy Świętej radiowej. Mając w sercach zawołanie z Piekar: „Niedziela Boża i nasza”, żądali wolnej soboty i wolnej niedzieli dla wszystkich Ludzi Pracy w Polsce.
Kochani Bracia Górnicy!
Trwajcie na drodze, na którą weszliście. Trwajcie na drodze, którą jest Chrystus. Wtedy będziecie mieć i Prawdę i Życie w obfitości.
Kochani Bracia Górnicy!
Dziękuję Wam za Wasze świadectwo złożone przed światem. Po wyborze syna Narodu polskiego na Stolicę Piotrową, cały świat na Was patrzy. Nas obserwuje. Chce się czegoś od nas nauczyć.
Szczęść Boże!

21.12.1980
Poświęcenie górnego kościoła.
Parafia przeżyła swój wielki dzień. O godz. 12.30 ks. Bp Herbert Bednorz poświęcił nasz górny kościół pod wezwaniem NMP Matki Kościoła. To jest też tytuł naszej parafii. Błogosławiona ta niedziela. Jest to tylko zakończenie pewnego etapu prac przy wznoszeniu tej świątyni. Patrzę na ten kościół z podziwem. W jego murach są serca i umysły, imiona i nazwiska, mężczyzn, kobiet, dzieci, biskupów, kapłanów i zakonnych sióstr: Miłości Bożej, Salezianek, Służebniczek i Boromeuszek. Cierpienie chorych i ciężka praca górników. Miłość mojej Mamy, Taty i mojej rodziny. Całuję posadzkę tego kościoła i z czułością dotykam jego murów. To do naszego Ojca i nasza brama do nieba. Niech wieczna lampka nigdy tu nie zgaśnie. Bogu niech będą dzięki! Chwała Tobie Panie!

19.04.1981
Zmartwychwstanie. Wszystkich zainteresowanych powstaniem w Jastrzębiu przy naszej parafii Klubu Inteligencji Katolickiej, prosimy na spotkanie w salce katechetycznej we wtorek, 21.04.1981 o godz.19.00.
O tej samej godzinie zapraszamy działaczy społecznych i związkowych. W ramach katechezy dorosłych chcemy utworzyć grupę interesującą się nauką społeczną kościoła. Zapraszamy mężczyzn i kobiety.

21.04.1981r.
Dzięki dużemu wsparciu księdza Stanisława Bisty, w Jastrzębiu przy parafii Matki Kościoła powstała filia Katowickiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Liczy ponad siedemdziesięciu członków. Prezesem został p. Thomas, brat ks. Oskara Thomasa, kapelana akademickiego w Katowicach. Opiekunem duchowym wybrano ks. Proboszcza Bernarda Czerneckiego.

21.04.1981r.
Przy naszej parafii powstały dwie duże grupy katechetyczne związkowców, pragnących poznać katolicką naukę społeczną. Jest grupa niedzielna i wtorkowa. Razem około stu mężczyzn i kobiet.

01.05.1981r.
Wspomnienie Świętego Józefa Robotnika. To robotnicze święto uczciliśmy Mszą Świętą za wszystkich ludzi pracy. Msza Św. była sprawowana w jarze przy ul. Wielkopolskiej o godz. 11.00. Na prośbę górników, byłem gospodarzem tej uroczystości. W pochodzie pierwszomajowym szła garstka tych, którzy jeszcze się bali. Do jaru przyszły tłumy. Przyszły dobrowolnie. Pogoda była piękna, słoneczna, ale nasze śpiewanie „Chwalcie łąki umajone” i nasza modlitwa były jeszcze piękniejsze. W kazaniu mówiłem, że nam żadne czerwone gwiazdy nie są potrzebne. Naszą gwiazdą jest „Niewiasta obleczona w słonce, a na Jej głowie korona z dwunastu gwiazd”. Ona swoimi stopami miażdży łeb czerwonego smoka, starodawnego potwora.

13.05.1981r.
Diabelska próba czerwonego smoka zamordowania Namiestnika Chrystusowego, w jego własnym domu, na Pl. Św. Piotra w Rzymie, podczas pełnienia służby Pasterza i Ojca.
Każde spotkanie z Janem Pawłem II na Pl. Św. Piotra, zamienia się w rodzinne święto. Najstarsi Rzymianie nie pamiętają takich tłumów. We Mszy Św. wielkanocnej uczestniczyło czterysta tysięcy ludzi, aż po zamek Św. Anioła. W hotelach nie ma wolnych miejsc, wszystko bez przerwy zajęte. W sklepach olbrzymi ruch. Zdjęć papieża Wojtyły w ciągu miesiąca sprzedaje się tyle, ile sprzedano w ciągu ostatnich lat zdjęć innych papieży. Od wyboru Jana Pawła II liczba pielgrzymów i turystów corocznie przekracza liczbę odwiedzających Rzym w Roku Świętym. Zainteresowanie Polską jest bardzo wielkie. Ludzie na świecie wiedzą gdzie jest Polska. Nie za Uralem, ani nie jest to Holandia.
Jan Paweł II stojąc w małym, białym samochodzie z wyciągniętymi ramionami rozpoczyna przejazd wśród swoich owieczek. Plac Świętego Piotra jest podzielony na zagrody. Ale tym razem, wśród serdecznego tłumu, ukrywa się Kain, z piętnem na czole. Pragnie dopuścić się nowej zbrodni, Świat napełnić grozą. Ale stanęła mu na drodze niewiasta obleczona w słonce, Matka Boska Fatimska, która już w 1917 roku, przepowiedziała tę zbrodnię. Ona zmieniła lot kuli, najbardziej wypróbowanego i wyszkolonego demona. W telewizji wciąż oglądamy białą twarz Papieża. Jego bezwładne, słaniające się ciało, podtrzymywane przez swojego kapelana Stanisława Dziwisza. Zupełnie jakby się widziało Ciało Pana Jezusa zdjęte z krzyża w ramionach Matki.
Ojciec Święty, aż do utraty przytomności powtarzał : „Maryjo Matko moja”.
Cały świat poczuł się zraniony w swoich najszlachetniejszych uczuciach. Tak miał zginąć jeden z najlepszych synów Maryi. Miał być zabity przez płatnego terrorystę, w czasie pełnienia najpiękniejszej pokojowej misji.
A stało się to dokładnie 13 maja w „Dniu Fatimskim”. Maryja znała ten plan szatana i wiadomość o nim przekazała w 1917r. „Ojciec Święty, będzie musiał wiele cierpieć”. Zamachowiec został schwytany. Ojciec Święty jest ciężko ranny, ale żyje. Szatan, ojciec wszystkich bezbożników, ojciec kłamstwa poniósł klęskę. Jak zawsze, gdy występuje do walki z Maryją.

31.05.1981r.
28 maja w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, odszedł do Pana śp. Ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Ta śmierć pogrążyła w żałobie wszystkich Polaków. Dziś jest jego pogrzeb o godz. 17.00 na Pl. Zwycięstwa w Warszawie.
Łączymy się w modlitwie i bólu z całym Kościołem w naszej Ojczyźnie i wszystkimi rodakami. Msza Św. za śp. Prymasa Polski w naszym kościele była odprawiona o 12.30. Zapowiada się królewski pogrzeb. Radio i telewizja przeprowadzą bezpośrednią transmisję.

05.06.1981r.
Klub Inteligencji Katolickiej spotyka się w pierwsze piątki miesiąca o godzinie 19.00. Spotkanie rozpoczyna Mszą Świętą. Rozrasta się katecheza działaczy związkowych i poszerza o zagadnienia historyczne, etyczne i prawnicze. Powstała jakby wyższa szkoła. Tymi spotkaniami bardzo interesuje się Służba Bezpieczeństwa.

07.06.1981r.
Dzisiaj z okazji Ludowego Święta na „Jastrzębskich Błoniach” Ks. Bp Czesław Domin odprawił Mszę św. za robotników i chłopów. Jastrzębskie Błonia to teren pomiędzy torem kolejowym a Osiedlem III. Kiedyś mieszkały tam rodziny Urbańczyków, Walów. Organizatorem tej uroczystości był Tadeusz Jedynak. Przy kawie Jacek Kuroń mówił jasno: „Jestem antyklerykałem i w mojej koncepcji państwa nie ma miejsca na Kościół. Piękne to było święto, bardzo słoneczne. Przystojni chłopcy ze wsi i przystojni górnicy razem się modlili i śpiewali. Przyrzekali wzajemną przyjaźń i pomoc, jak na robotników przystało. A Biskup nad nimi się modlił o szczęśliwe zbiory i szczęśliwe powroty do domu z kopalni. By ziemia wydała obfite owoce rolnikom i nie tąpała na górników.

30.08.1981r.
W jarze południowym o godz. 17.00 z udziałem wszystkich mieszkańców Jastrzębia była sprawowana Msza Św. z okazji odbywających się w Ojczyźnie naszej uroczystości obchodu pierwszej rocznicy „Sierpnia 80”. W Jastrzębiu Umowę Społeczną i zakończono strajk 3 września. Fragment kazania: „ Dzisiaj obchodzimy dzień chwały i męstwa polskich robotników, którzy pokazali światu, jak należy walczyć o wolność i niepodległość bez przelewania krwi. Bez broni, bez nienawiści. Tylko z imieniem Jezus, Maryja na ustach. Z różańcem w dłoniach. I z miłością Boga, bliźniego i Ojczyzny w sercu. Było to naśladowanie Ojca Niebieskiego, którego słońce wschodzi nad dobrymi i złymi. Który zrywa deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Na wierzących i niewierzących. Tym wspaniałym robotnikom obca była nienawiść. Strajki, których pierwszą rocznicę dziś obchodzimy były zrodzone z ducha i kart Ewangelii. Z tych protestów zrodziła się „Solidarność”. W tamte dni świat ze zdziwienia przecierał oczy i poznawał karność polskiego robotnika. Jego dyscyplinę. Jego odpowiedzialność za majątek narodowy. Jego fantastyczną zdolność do samoorganizacji. Te strajki budziły nadzieję w sercach Polaków, Europy i świata.”

06.09.1981r.
Dziś pielgrzymka do Matki Boskiej w Pszowie. Ks. Bp Herbert Bednorz zaprosił mieszkańców okręgu Jastrzębia, Rybnika i Żor. Nasi górnicy stanowili służbę liturgiczną i witali górników.
Przemówienie górnika:
Od kilku miesięcy robotnicy polscy w tym także górnicy stali się widowiskiem dla tego świata. Cały świat mógł się przekonać, że robotnik polski, że naród Polski, ma w sobie coś czego się nie da zniszczyć. Tym zwycięstwem jest nasza wiara. Polska cała, robotnicy w Polsce pozostaną zawsze wierni Bogu, Krzyżowi, Kościołowi, Ewangelii. Tego jeszcze na całym świecie nie było.
Strajk z Mszą Świętą na kopalniach. Strajk robotników z różańcem na szyi. Strajk górników, wnoszeniem Św. Barbary na kopalnie. Tego jeszcze świat nie słyszał. Kiedy obca tej ziemi ideologia, zaczęła nam siłą narzucać system czterobrygadowy pracy w kopalniach i zabierać nam niedziele, po to by rozbijać polską rodzinę i niszczyć wiarę, górnik polski wołał w Piekarach, w swoich świątyniach, na kopalniach.
„My chcemy Boga”,
„Chrystus Królem, Chrystus Panem”,
„Niedziela jest Boża i nasza”’
A kiedy zaczęto fałszować i lekceważyć te wołania, górnicy odpowiedzieli strajkiem.
Porozumienie z dnia 3 września podpisane przez Komisję Rządową I międzyzakładowy Komitet Strajkowy, gwarantuje górnikom wszystkie niedziele wolne od pracy i odrzucenie czterobrygadowego systemu pracy na kopalniach. Tego będziemy się trzymać. Odtąd żaden górnik nie pójdzie do pracy w niedzielę. A premie, będą zależeć od uczciwej pracy w dni tygodnia a nie pracy w niedzielę. Żaden górnik nie zgodzi się na czterobrygadowy system, który rodzinę dzieli i rozbija. Ojcom wielodzietnych rodzin zagwarantowano dodatki wystarczająco duże, by nie musieli podejmować dodatkowych ciężkich prac. I tego będziemy się domagać. Od tego nie odstąpimy.
Dzisiaj przyszliśmy do Matki, aby wspólnie głośno się modlić. Aby z Matką Najświętszą śpiewać Bogu dziękczynienie, że poniżonych aż do ziemi pod niebiosa wywyższył.

06.09.1981r.
W sierpniu 1981 r. ks bp Herbert Bednorz powiedział do mnie: „ Zorganizuj spotkanie z przywódcami „Solidarności” naszego regionu. Spotkanie może się odbyć u mnie, tu na Francuskiej. Zależy mi na rozmowie z Tadeuszem Jedynakiem i z Grzegorzem Stawskim ponieważ to są sztandarowe postacie”. To spotkanie się odbyło, zgodnie z życzeniem ks. Biskupa. Biskup w nich wierzył. Rozmawiał z nimi o Związkach Zawodowych, o związku „Solidarność”, o górnictwie. O odpowiedzialności, że cały Naród patrzy na Solidarność.
Tadeusz Jedynak zachował się poprawnie i mówił rozważnie. Grzegorz Stawski kąsał. Mówił impulsywnie. Wspomniał o pociąganiu do odpowiedzialności księży, biskupów. Coś wygadywał na Kościół. Musiałem go temperować. Z jego słów i gestów wyszła zarozumiałość.
Po spotkaniu Biskup stwierdził: „To są dobre chłopaki, ale potrzebują kapelana. Mianuję cię Kapelanem „Solidarności”, bo ty ich znasz, a oni Ciebie. Masz z nimi dobry kontakt.”
Dzisiaj na pielgrzymce w Pszowie ks bp Bednorz przypomniał mi o moim zadaniu i powiedział: „Pamiętaj, nie tylko państwo, robotnicy też chcieliby posłużyć się Kościołem, aby osiągnąć swoje cele. Kościół nie może utożsamiać się z żadnym ruchem. Kościół jest ponadczasowy a wszystkie ruchy są czasowe. Kościół nie może zdradzić siebie. Służy Narodowi, gdy służy Ewangelii. Pilnuj tego”.

26.10.1981.
Od osób przekraczających granice polsko-czechosłowacką słyszę, że „Szwejki” celnicy czechosłowaccy, zachowują się arogancko. Obrażają Polaków nazywając ich nierobami, warchołami. Mówią: „ Pracować wam się nie chce, tylko manifestować. Jak sobie sami z anarchistami nie umiecie dać rady, to my nie będziemy czekać, tylko wkraczamy”. Coś się szykuje. Przekraczający granice mówią, iż wyczuwają od służb granicznych chęć odwetu za 1968r. Z kopalń nadchodzą wiadomości, że Polskę penetrują oficerowie KGB, STASI i tajne służby Czechosłowacji. Niektórzy domagali się spisu osób przewidzianych do aresztowania, może po to aby wokół nich zrobić złą propagandę. Solidarność i opozycja są pod stałym nadzorem Służby Bezpieczeństwa. Na Śląsku wszystkie ważne stanowiska obejmują wojskowi.

04.12.1981. Piątek.
Uroczystość Św. Barbary patronki górników. Pełna gala. Górnicza orkiestra. Poczty sztandarowe. Zielone, białe, czarne, czerwone pióropusze. Przez wstawiennictwo Św. Barbary dziękujemy Bogu za wolne niedziele i święta.
Fragment Bożego słowa:
„Uroczystość Św. Barbary jest wyznaniem wiary ludzi ciężkiej pracy. Górnicy przynoszą do ołtarza swoją godność, honory społeczne i codzienny trud. Już różne siły pragnęły zawładnąć duszą górnika, jak zawładnęły jego pracą. Ale górnicy raz i na zawsze wybrali i w każdym czasie wołają: „My chcemy Boga”, „Św. Barbarę naszą patronkę”. Tegoroczna Barbórka ma w dalszym ciągu, charakter wdzięczności za niedziele i święta wolne od pracy, że budujemy nowe kościoły, w radiu mamy Mszę Św. a na kopalnie wróciła cudowna patronka górników, Św. Barbara.
Dziękujemy, że krzyż wrócił do szpitala górniczego i jest kaplica. Jest w biurach Solidarności. Jest na wielu stanowiskach pracy. Raz po raz ukazuje się w telewizji. Dziękujemy także za to, że górnik przestał być robotem, robotem i numerem, że zobaczono w nim człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże.
Chcemy uradować patronkę Barbarę, nowym, innym podejściem do pracy. Nie tylko produkcja, zarobek, norma i medal, ale niech praca stanie się dla Was rodzajem służby Bożej. Niech praca w kopalni Was uświęca. Wchodź do kopalni jak do świątyni, byś sumienną, odpowiedzialną pracą zasługiwał na zbawienie.”

04.12.1981r.
Barbórka w Zjednoczeniu Węglowym.
Uroczystość odbywała się w auli Technikum Górniczego. Wręczono mi mikrofon i poproszono o głos. Drżącym ze wzruszenia głosem powiedziałem:
Proszę przyjąć serdeczne podziękowania za zaproszenie, które z radością przyjąłem. Dotychczas Kościół i kopalnia żyły obok siebie, chociaż ci sami ludzie chodzą do kopalni i do kościoła. Dla osoby duchownej kopalnia stanowiła niedostępne getto. A już Zjednoczenie, przyznam się, że to przechodziło moje marzenie. A przecież jesteśmy zawsze jedno i w pracy i poza pracą. Jesteśmy dziećmi tej samej matki, której na imię Ojczyzna-Polska.
W naszym życiu jest czas pracy i czas świętowania, oraz odpoczynku. Jest czas świętowania. Życzę radosnego świętowania dnia Św. Barbary z rodziną i przyjaciółmi. Życzę też świętowania Dnia Pańskiego, bo człowiek nie może się zabijać za to, aby żyć i utrzymać rodzinę. Jest czas odpoczynku. Mam na myśli tych najbardziej zasłużonych, którzy przechodzą na emeryturę. Odpoczynek, to tylko zmiana zajęć. Tym wszystkim wspaniałym ludziom, na których twarzach i rękach wypisane są dzieje kopalni, życzę, by zakłady pracy zachowały o nich wdzięczną pamięć, nie tylko dzisiaj, ale objęły ich troską do końca życia.
Całemu Zjednoczeniu, wszystkim kopalniom tego Zjednoczenia, jubilatom, każdemu pracownikowi górnictwa życzę radości płynącej z pracy, aby praca była przyjemnością nie ciężarem. Niech każdy zjazd do kopalni kończy się sukcesem. Niech się nie zdarzają porażki. Szczęść Boże!
Po mnie o głos poprosił sekretarz partii. Głosu mu udzielono ale mikrofon wyłączono.

13.12.1981.
Generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny w Polsce.
Zdenerwowały się czerwone anioły, bo do siedemnastego grudnia, Komitety Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, miały opuścić zakłady pracy, ponieważ im zostali tylko etatowi działacze. Nad Polską gaśnie światło wolności, zapalone przez Solidarność. Nastaje noc generała. Służby mundurowe tropią związkowców. Wyciągają z domów działaczy Solidarności. Mają gotowe listy kogo należy aresztować. Sporządził je płk Henryk Sikora. On tez podpisywał nakazy internowania. Milczą telefony. Na ulice wyjechały czołgi. Wszędzie wojsko, milicja, ZOMO. Blokada dróg. Kolczatki na jezdni. Obowiązuje godzina policyjna. Na polu mróz. Wojsko się grzeje przy koksownikach.
Dziś jest niedziela. Po każdej Mszy Świętej ogłaszałem, że wszystkie jastrzębskie kopalnie podjęły strajk na znak protestu przeciw aresztowaniu przywódców Solidarności i stanowi wojennemu. Zatrzymuje się ludzi udających się do Komitetu Strajkowego w kopalni „Manifest Lipcowy”, do swoich kopalń i zakładów pracy. Na moim probostwie ukrywa się kilku związkowców, którym udało się uciec przed aresztowaniem. Robotnicy, górnicy na probostwie ukrywają poświęcone sztandary i ważne dokumenty związkowe. Oryginał „Porozumień Jastrzębskich” schowano w parafii Serca Pana Jezusa, ponieważ Matce Kościoła w każdej chwili groziła rewizja. Jest totalne zaskoczenie. Osłupienie. Paraliż.
W południe przybył na probostwo pod bronią, oficer wojska polskiego płk Mirosław Mirowski. Przedstawił się jako Komisarz miasta Jastrzębie Zdrój. Przyszedł, aby mnie straszyć, ostrzec, upomnieć, że należy odciąć się od ludzi pracy. Zostawić górników i Solidarność. Nie pomagać im. Prawa wojny są twarde, bezwzględne, nawet okrutne. Nie ma przywilejów. Dla Kościoła i duchowieństwa też nie.
Odpowiedziałem – Panie Komisarzu, kto komu zagraża? Kto dla kogo jest groźny? Pan przyszedł do kościoła, do księdza pod bronią. Na ulicach czołgi i wozy opancerzone. Czekają na rozkaz. Z koszar wyprowadziliście wojsko przeciw Narodowi. Chcecie, aby syn strzelał do strajkującego ojca? Polak do Polaka? Siedzę naprzeciw pana z pustymi rękami. Kto dla kogo jest groźny? Górnicy, robotnicy są tak samo bezbronni jak ja.
Górników, robotników nie opuszczę. Oni nigdy nie zdradzili Kościoła. I ja ich nie zdradzę. Jeśli ktoś będzie chciał im zrobić krzywdę, będę protestował. Pójdę w pierwszym szeregu i możecie mnie zastrzelić. Proszę o stały kontakt z panem. Odpowiedział – „Urzęduję w gabinecie prezydenta miasta”.
Gdy pułkownik wchodził do mnie, na holu siedziało sześciu ukrywających się opozycjonistów i dwóch naszych księży. Byli przerażeni widząc wojskowego. Dobrze, iż nie rzucili się do ucieczki. Spokojnie przedstawiłem ich komisarzowi. Powiedziałem, że to są nasi księża wikarzy. Oficer pięknie im się pokłonił i wszedł do mojego mieszkania.


 




Ks. prałat Bernard Czernecki
powrót »