Historia Jastrzębia Zdroju


powrót »
Portret miasta Jastrzębia Zdrój w ostatnim półwieczu

Większość starych miast w Polsce, także na Śląsku, powstawało nad rzekami – Cieszyn nad Olzą, Racibórz, Opole, Wrocław nad Odrą, Bielsko-Biała nad Sołą. Ich rozwój przebiegał powoli, a liczba mieszkańców wzrastała w miarę równomiernie. Po II wojnie światowej, od nowa, decyzją władz państwowych powstały Tychy, Nowa Huta i na końcu Jastrzębie.
Historia Jastrzębia sięga XIV wieku. Najstarsza wzmianka o Jastrzębiu pochodzi z około 1300 roku, kiedy w „Księdze Fundacyjnej Biskupstwa Wrocławskiego” wymieniono Bożą Górę, wzgórze leżące w granicach miasta. Dopiero od XV wieku pojawia się nazwa Jastrzębie Górne, łącząc ją z legendą o średniowiecznym rycerzu – rabusiu, który „jak jastrząb spadał” na kupców, którzy tędy wędrowali jednym ze szlaków z południa Europy na północ, po wysoko ceniony bursztyn. W 1859 roku, w poszukiwaniu za węglem dowiercono się do solanki, która przesycała mioceńskie warstwy, leżące nad głębiej położonym węglem . Wkrótce powstało uzdrowisko z zakładem przyrodoleczniczym, wyznaczono granice pięknego parku uzdrowiskowego, powstały kolejno budynki sanatoryjne. Gwałtowny rozwój lecznictwa nastąpił z początkiem XX wieku, gdy właścicielem uzdrowiska został dr Mikołaj Witczak. Przed samą II wojną światową w Jastrzębiu Zdroju funkcjonowało ponad 50 obiektów sanatoryjnych. Jastrzębie nadal pozostawało małą mieściną, tylko niewiele osób miejscowych miało pracę w obiektach uzdrowiska. Bardziej znana jest inna forma dorabiania miejscowych hodowczyń kóz. Do dzisiaj zachowała się aleja grabowa, którą przed wojną nazywano Ziegenallee – kozia alejka. Miejscowe gospodynie przyprowadzały tutaj kozy i na oczach kuracjuszy je doiły, jednocześnie zachwalając zdrowotne walory naturalnego mleka koziego. Wieczorem alejka, zaczynająca się koło pensjonatu Związku Kas Chorych, obecnie siedziba Urzędu Skarbowego, prowadząca do starego bukowego lasu, zmieniała cel i nawet nazwę. Według pana Jerzego Fudzińskiego, nieżyjącego już badacza historii Jastrzębia, alejka zwała się Küssenallee, od możliwości całowania się bez świadków w cienistym lesie bukowym.
Niewiele jest publikacji o Jastrzębiu i jego problemach. Miejscowi twierdzą, że do lat 60-tych, pięciotysięczna ludność utrzymywała się z pracy na roli i obsługi kuracjuszy. Prawie stuletnia tradycja leczenia uzdrowiskowego nie zmieniła mentalności mieszkańców małego miasteczka i okolicznych wsi. W wyniku badań prowadzonych od 1951 roku stwierdzono bogate pokłady koksującego węgla kamiennego co doprowadziło do powstania w najbliższej okolicy pięciu kopalń węgla kamiennego. Pierwsza została oddana do użytku w 1962 roku. Co 2-3 lata otwierano następne. Uzdrowisko, pozbawione solanek, zostało przeniesione do Ustronia i ostatecznie zakończyło działalność w 1995 r. W 1963 roku miasto uzyskało prawa miejskie i należało administracyjnie do powiatu wodzisławskiego. W 1965 roku liczyło 8800 mieszkańców. W 1975 r., po reformie administracyjnej, miasto uzyskało niezależność, powiększono jego granice do 85,44 km2, przyłączono do miasta okoliczne wsie (sołectwa): Ruptawę, Bzie, Moszczenicę, Szeroką, Borynię i Skrzeczkowice. Ludność wzrosła do 91800, w 1985 r. przekroczyła 100000, w 2001 r. wzrosła do 101900 i na dzień 1.01.2005, dane z Urzędu Miejskiego, miasto liczyło 95 896 mieszkańców. Fakt gwałtownego spadku liczby ludności, stał się przyczyną niewesołej refleksji autora, dotyczącej przyczyn opuszczania miasta przez jego mieszkańców.
Materiał do niniejszego referatu można znaleźć w starych publikacjach prasowych i nielicznych książkowych, ale przede wszystkim to efekt obserwacji uczestniczącej autora, który zna Jastrzębie jeszcze z czasów gdy było cichym uzdrowiskiem, a mieszka w nim od 1970 r. Bardzo interesujące dane zawiera „Strategia rozwoju miasta Jastrzębie Zdrój do 2010 roku” opracowana 1998 roku przez zespół „liderów lokalnych i zespołu roboczego” .
Waloryzacja przyrodnicza Jastrzębia Zdroju do planu zagospodarowania przestrzennego miasta wykonana w 1992 roku przez zespół przyrodników pod kierunkiem autora, wykazała ponadprzeciętne walory krajobrazowe obszaru, na którym rozlokowało się miasto i okoliczne wsie . Obszar położony na wododziale rzek Wisły i Odry, z przepięknym widokiem na najwyższe szczyty Beskidu Śląskiego: Skrzyczne, Równicę i Czantorię, i na zachód, na góry Beskidu Śląsko-Morawskiego: Jaworowy, Trawny, Łysą Horę i Smrek. Mimo niewielkiego zalesienia, miasto sprawia wrażenie, że tonie w zieleni. To zieleń stromych zboczy, to olszynki, które rosną na dnie dawnych, licznych stawów, piękne lasy: Biadoszek, Kyndra, Pastuszyniec, to perła zieleni miejskiej – 18 hektarowy Park Zdrojowy, z zachowaną pierwotną roślinnością, charakterystyczną dla lasów grądowych. Jastrzębie to miasto należące do Zielonego Śląska.
Powstanie pięciu kopalń węgla kamiennego spowodowało wzrost zapotrzebowania na siłę roboczą. Górnicy dowożeni byli z różnych miejscowości tak z okolic Rybnika jak i Bielska-Białej i Żywca. Jednocześnie gwałtownie rozwijało się budownictwo mieszkaniowe. Projekt inż. Z. Winnickiego przewidywał powstanie ponad stutysięcznego miasta, na urozmaiconym terenie z siatką pól uprawnych, jarami i zagajnikami. I takie miasto powstało, niestety nie zrealizowano budowy centrum miasta, które miało być wizytówką miasta. Dlaczego? W strefie centralnej nie było mieszkań dla górników i nic dziwnego, że na tę część inwestycji zabrakło pieniędzy. Aktualnie w miejscu planowanego rynku znajduje się stacja benzynowa i supermarket Minimal.
Działalność górnicza to poważna ingerencja człowieka w środowisko. W wyniku eksploatacji węgla kamiennego doszło do naruszenia struktury warstw geologicznych budujących podziemne środowisko Jastrzębie. Na powierzchni pojawiły się zapadliska, i bezodpływowe zalewiska. Jednym z najbardziej widocznych skutków oddziaływania górnictwa na rzeźbę terenu jest składowanie odpadów górniczych. Na terenie miasta znajdują się aktualnie trzy czynne składowiska: Pochwacie, Kościelniok i największe i zarazem najwyższe składowisko Borynia dochodzące do 400 m n.p.m. Nic więc dziwnego, że w prasie pojawiło się kiedyś określenie, że w okolicach Jastrzębia tworzy się, na naszych oczach, „Beskid Sypany”. Na szczęście aktualnie obowiązujące przepisy wymuszają właściwą eksploatację zwałowisk i ich rekultywację. Jest więc nadzieja, że wkrótce pokryte ładną zielenią, dadzą miastu interesujące tereny rekreacyjne. Po okresie budowy kopalń i miasta, przyroda już zabliźniła rany wykopów, skarpy porosły zielenią, już trzeba usuwać szybko rosnące topole kanadyjskie, a w ich miejsce wprowadzać bardziej szlachetne gatunki drzew. Kopalnie i elektrociepłownie znacznie zmniejszyły zanieczyszczenie środowiska . Elektrofiltry w elektrociepłowniach sprawnie działają nie tylko w dzień ale i nocą, co jeszcze dwadzieścia lat temu było rzadkością. Nie odczuwa się zadymienia transgranicznego z Zagłębia Ostrawskiego, skutecznie zmniejszonego w wyniku przestrzegania umów międzynarodowych i norm wyznaczonych przez Unię Europejską. Zimą, w wielu miastach na Śląsku odczuwa się niską emisję dymów z kominów prywatnych domów ogrzewanych zasiarczonym mułem węglowym. W Jastrzębiu ten problem może występować w dzielnicach peryferyjnych, z zabudową domków jednorodzinnych. Idealne przewietrzanie miasta to jego największy walor ekologiczny, nie ma mowy o możliwości wystąpienia smogu, zmory mieszkańców GOPu.
Przejdźmy jednak do opisu społeczności miasta, jak się tworzyła i jakim ulegała zmianom i co nas czeka w mieście w tym względzie w przyszłości.
Pod koniec lat 50-tych wybudowano w Jastrzębiu pierwsze osiedle dla 6000 mieszkańców, potem osiedle „Przyjaźń” na 4000 mieszkańców powstało przy kopalni Jastrzębie. Następne, budowane z tzw. dużej płyty, powstawały w przyspieszonym tempie i wkrótce stworzyły tzw. Centrum. Rozwój przemysłu narzuca swoje prawa bez pardonu, domaga się rąk do pracy nie pytając czyje to są ręce. Ludność nowego Jastrzębia stanowi konglomerat wszystkich krain Polski. Budowa nowych kopalń, łatwość przydziału mieszkań, obietnica wysokich zarobków ściągnęła na te tereny robotników z całego kraju. Łatwo się o tym przekonać przysłuchując się rozmowom w sklepach, na ulicy, w biurach – pisał w 1977 r. Czesław Ryszka w Gościu Niedzielnym. Była to po Tychach i Nowej Hucie trzecia priorytetowa inwestycja. Polska centralna, wschodnia i północna już wcześniej pozbyła się nadwyżek demograficznych i nic więc dziwnego, że szkoły górnicze, cierpiące na brak kandydatów oddelegowywały specjalnie nauczycieli do akcji werbunkowej prowadzonej w całej Polsce. Mimo to, normalnym zjawiskiem było przywożenie specjalnymi autobusami do pracy w kopalniach robotników z najdalszych nawet wsi Beskidu Żywieckiego. Duża część górników mieszkała w domach górniczych. Młodzi panowie z trudem dostosowywali się do samotniczego życia, stąd nierzadkie były wypadki nadużywania alkoholu, bójki, bijatyki itp. (Wodyk 2004). W pierwszych latach w Jastrzębiu funkcjonowały dwa niezwykłe bary, „Pionier” w centrum i „Tempo” na osiedlu Przyjaźń, gdzie strach było wejść, a gdy jeden z pijaczków jesienią w 1970 r. zmarł w barze, to przykryty gazetami leżał do 15-tej, bo nie było komu się nim zająć i odwieźć do kostnicy.
Trzeba niestety ze smutkiem stwierdzić, że górnictwo przede wszystkim potrzebowało robotników zdrowych i silnych. Wyższe wykształcenie miało niewiele ponad 2% mieszkańców i byli to głównie nauczyciele i lekarze, Wyższy dozór górniczy tylko w części mieszkał w Jastrzębiu, zwykle dojeżdżali z innych miast Górnego Śląska. Brak było szkół, placówek kulturalnych, a jeżeli już dyrektor Górniczego Centrum Kultury sprowadził wysokiej jakości zespół teatralny, to sala świeciła pustkami. Mieszkańcy przez kilka początkowych lat próbowali podtrzymywać tradycje z rodzinnych stron. Na przykład można było zaobserwować typowe, wiejskie orszaki weselne maszerujące wśród bloków na ślub do kościoła. Na polankach między blokami latem opalały się żony górników, w strojach raczej odbiegających od norm obowiązujących na plażach. Mieszkańcy odczuwali olbrzymie zapotrzebowanie kontaktu z naturą. Powstawały maleńkie działki, ogródki na nieużytkach, np. wzdłuż ulicy Podhalańskiej, które częściowo zachowały się do dzisiaj. Wkrótce dyrekcje kopalń zapewniły swoim górnikom odpowiednie tereny pod Pracownicze Ogródki Działkowe i obecnie są pięknymi oazami zieleni i estetycznych domków i altanek. Władze partyjne przez dłuższy czas blokowały budowę nowych kościołów. Głośnym był przypadek z 1972 r. gdy budująca się oficjalnie stodoła w ciągu jednej nocy stała się kaplicą, co skończyło się odwołaniem komendanta posterunku MO, „za brak czujności”. Władze partyjne i górnicze decydowały nie tylko o stanowiskach pracy, ale także o rodzaju rozrywek. Każda kopalnia otrzymała zadanie zorganizowania i utrzymywania drużyny sportowej w określonej dyscyplinie. Kopalnia Moszczenica prowadziła drużynę bokserską, która w 1977 roku zdobyła mistrzostwo Polski. Oczywiście wszyscy zawodnicy byli górnikami dołowymi, ale na dół nie zjeżdżali. To samo było z piłkarzami, siatkarzami i hokeistami. Wydaje się, że niewiele się pod tym względem zmieniło, bo obecnie bardzo mocna drużyna siatkówki męskiej jest sponsorowana przez Jastrzębską Spółkę Węglową.
Bardzo aktywna i samodzielna była działalność Komendy Hufca ZHP. Z przyjemnością obserwowano ich zaradność nie tylko w codziennej pracy, ale przede wszystkim w organizacji obozów letnich, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Górach Opawskich, czy później w Szymocicach. Ich praca oparta była na wzorcach z pierwszych lat powojennych, bez zadęcia ideologicznego, widocznego w poprzednich latach, kiedy ZHP zamieniono w Organizacje Harcerską.
Z końcem 1976 roku powołano do życia samodzielny Oddział PTTK. Pierwszy kierownik biura i zarazem sekretarz oddziału potrafił skupić wokół siebie autentycznych, zapalonych turystów. Wielu z nich, po trzydziestu latach, nadal prowadzi aktywne życie turystyczne, i kieruje głównie turystyką górską i rowerową wśród dorosłych i młodzieży szkolnej. Zespół zapalonych i kompetentnych przewodników prowadzi trudną edukację regionalną wśród młodzieży, organizując rajdy górskie i po ziemi jastrzębskiej, szlakiem Więźniów Oświęcimskich czy też szlakiem pierwszego szefa PTTK Jerzego Fudzińskiego.
Wspomnieć jeszcze należy o Towarzystwie Miłośników Ziemi Jastrzębskiej. Jego działalność jest trochę fasadowa i ogranicza się do inspiracji interesujących wydawnictw regionalnych i okazjonalnych imprez „niby integrujących” społeczność miasta, ale bez większych efektów wśród społeczności jastrzębskiej.
W pierwszych latach odczuwało się konkurencyjne oddziaływanie miast Wodzisławia i w mniejszym stopniu Rybnika - miast większych i mających większą siłę przebicia w zdobywaniu inwestycji towarzyszących górnictwu. Dotyczyło to inwestycji poprawiających komunikację, np. dworzec PKS wybudowano w Wodzisławiu, a miał zapewniać połączenia autobusowe mieszkańcom Jastrzębia, Także bardzo trudno było dobić się o nowe szkoły ponadpodstawowe i placówki kulturalne.
Dopiero po okresie transformacji społeczno-politycznej, po 1990 roku, utworzyły się władze samorządowe, liczące się z opinią społeczną, wychodzące naprzeciw problemom wzrastającego bezrobocia, konieczności poprawy zdegradowanego środowiska, poprawy warunków edukacji, warunków życia. Podkreślam inicjatywy władz, bo z wyjątkiem samorzutnie zorganizowanej grupy drobnych kupców i handlowców, broniących się przed dominacją supermarketów, nie widać chęci do włączenia się w problemy miasta. Nawet w wysoko ocenianym zrywie górniczej „Solidarności” w 1980 roku trudno dostrzec motyw autentycznej solidarności międzyludzkiej i bezinteresowności, szczególnie gdy pamięta się, a teraz czyta o kłótniach, pomówieniach i wzajemnych oskarżeniach przywódców strajku. Częste były postawy roszczeniowe, które i teraz się ujawniają w czasie znanych protestów górniczych przed sejmem w Warszawie. Trudno powiedzieć, czy są one rzeczywiście protestem zdeterminowanych górników, czy też akcje są współorganizowane z działaczami związkowymi.
Bardzo charakterystyczne są postawy mieszkańców Jastrzębia w czasie ostatnich wyborów do parlamentu i w I turze wyborów prezydenckich. Na Górnym Śląsku, szczególnie w okręgach w GOPie, wygrała Platforma Obywatelska i kandydat Donald Tusk, natomiast w Jastrzębiu: Prawo i Sprawiedliwość i Lech Kaczyński. Mieszkańcy Jastrzębia, podobnie jak mieszkańcy Polski wschodniej i południowo - wschodniej opowiedzieli się za Polską konserwatywną, za Polską popieraną przez księdza Tadeusza Rydzyka. Czyli wyniki wyborów jednoznacznie wykazują, że mentalność mieszkańców, ich wzorce wartości, są dalej takie same jak w regionach, z których większość mieszkańców pochodzi.
Wspomniany na początku gwałtowny spadek liczebności mieszkańców miasta musi mieć jakieś przyczyny. Wizyta na cmentarzu komunalnym potwierdziła wstępne obserwacje – w mieście ubywa przede wszystkim emerytów. W części cmentarza, w którym chowano osoby dorosłe, z dwustu nagrobków mężczyzn zmarłych w latach 1988-2004 i dwustu kobiet z tego samego okresu, odnotowano rok urodzenia i rok zgonu. Okazało się, że przeciętna długość życia mężczyzn wynosiła 54,45 lata, a kobiet 61,83. Średnia długość życia mężczyzn w Polsce wynosi około 70 lat i kobiet 77 lat. Wśród pierwszych pochowanych osób więcej było mężczyzn, ale jest to obserwacja nie poparta liczbowo, a wynika tylko z powierzchownych wrażeń. Licząc nagrobki w poszczególnych kwaterach zwykle stwierdzano więcej mężczyzn niż kobiet. Dwudziestoparoletni mężczyźni, którzy w początkach lat siedemdziesiątych przyjeżdżali do Jastrzębia, teraz po osiągnięciu wieku emerytalnego, po sprzedaniu mieszkania, lub pozostawieniu go dorosłym dzieciom, wyjeżdżają w rodzinne strony. Dotyczy to nie tylko górników, można podawać także liczne przykłady nauczycieli, lekarzy, którzy także opuścili miasto. Ze względu na brak perspektyw, brak miejsc pracy, nie wraca duży odsetek młodzieży, którzy pokończyli studia w innych miastach, siedzibach uczelni.
Byli górnicy, mieszkańcy Jastrzębia, po przejściu na emeryturę wyjeżdżają do swoich stron rodzinnych, bo tu nie znaleźli swojej małej ojczyzny. Małą ojczyzną jest Jastrzębie dla mieszkańców dzielnic peryferyjnych: Boryni, Bzia, Ruptawy i Moszczenicy, jest dla młodego pokolenia, które tu się urodziło, lub przynajmniej tu spędziło swoje dzieciństwo, tu chodziło do przedszkola i do szkoły. Dopiero teraz zrodziła się szansa na wielopokoleniowe miasto, z ustabilizowaną liczbą dzieci, młodzieży, dorosłych i ludzi starych.
„Grzechem pierworodnym” jest zabudowa w postaci 10-piętrowych bloków z tzw. płyty NRD-owskiej, przekształcony pomysł Le Corbusier’a. Wszystkie negatywne cechy mieszkańców bloków można tu spotkać. Dominującym jest poczucie samotności, szczególnie silnie odczuwane przez starszych mieszkańców, którzy dzieciństwo i młodość przeżyli na wsiach i w małych miasteczkach. Emeryci zostają odsunięci na margines życia społecznego. Z kopalniami i innymi instytucjami po przejściu na emeryturę, nic ich nie łączy, zmniejsza się liczba kontaktów interpersonalnych. Powraca tęsknota za rodzinnymi stronami i powrót do nich staje się głównym celem i motywacją działań po przejściu na emeryturę.
Młode pokolenie, tu urodzone, nie widzi nic złego w tym, że można większość czasu spędzać na klatkach schodowych, niszczyć, brudzić, a nie raz także planować i realizować przestępcze pomysły. Nuda i bezrobocie, przyczyny frustracji, to największy problem młodych. Jak temu zapobiec? Jednym ze sposobów jest delikatne stymulowanie mody na sport. Przykłady pozytywnych skutków są już widoczne. To pełne młodzieży lodowisko w dzielnicy Zdrój, to pełne piłkarzy boisko ze sztuczną murawą przy Szkole Podstawowej nr 10, to pełne autobusy młodzieży wyjeżdżające na rajdy organizowane przez PTTK. Niezwykła jest popularność dwóch kolejnych konkursów ortograficznych organizowanych od niedawna z inicjatywy Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Charytatywnego, w którym biorą udział i młodzież i dorośli. Jest także coś dla osób z ostatniej grupy wiekowej - niezwykła popularność zajęć i wykładów na Uniwersytecie III wieku. W grupie słuchaczy Uniwersytetu III wieku dominują kobiety i to raczej z wyższym lub przynajmniej średnim wykształceniem.
Co już zrobiono i co należy jeszcze zrobić by miasto mogło być porównywalne do innych, starych miast Górnego Śląska – to temat do dyskusji. Warto jednak przypomnieć niektóre ustalenia ze strategii miasta z 1998, wnioski zespołu pracującego pod kierunkiem prof. dr. hab. Floriana Kuźnika.
Mocne strony miasta to: położenie przygranicze; bogate zasoby naturalne węgla koksującego, bogactwo flory i fauny; dobra infrastruktura energetyczna, wodno-ściekowa i komunikacyjna; młoda i mobilna społeczność zdolna do podejmowania ryzyka.
Słabe strony: duży udział populacji z podstawowym i zasadniczym wykształceniem; braki kadrowe w biznesie i administracji; niski stopień wewnętrznej integracji społeczności miasta; niedostosowanie potencjału edukacyjnego do wielkości miasta; miasto o nieukształtowanej strefie centralnej, pozbawione tradycji ośrodka administracyjnego i historycznego układu urbanistycznego; monostruktura gospodarcza, dominacja górnictwa węgla kamiennego w gospodarce miasta i na rynku pracy.
W strategii nie rozróżniano specjalnie strefy centrum i sołectw otaczających wianuszkiem nowe miasto. Strefy te dalej funkcjonują samodzielnie, tylko nieliczni młodzi z centrum budują się na obrzeżach miasta. Sołectwa tworzą bogate, tradycyjne, dobrze zorganizowane społeczności z kościołem i szkołą w środku. A bloki, z setkami mieszkańców nie znających się, mijających się obojętnie – „samotni w tłumie”. I chyba tylko najmłodsze pokolenia przyzwyczają się do takiego stanu rzeczy.

 

Streszczenie
W historii miasta Jastrzębia Zdroju znacząca rolę odegrał ponad stuletni okres, od 1859 do 1995 roku, gdy małe, pięciotysięczne miasteczko pełniło funkcję znaczącego uzdrowiska, z szeroką gamą usług sanatoryjnych. Od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku powstaje w granicach miasta i jego najbliższej okolicy pięć kopalń węgla kamiennego, a miasto w 2001 roku przekracza sto tysięcy mieszkańców. Położenie geograficzne i warunki przyrodnicze ziemi jastrzębskiej są ponadprzeciętne. Standard mieszkaniowy także jest wysoki, mimo że większość mieszkań znajduje się w wielorodzinnych blokach z tzw. dużej płyty. Niestety niewielki jest procent miejscowej ludności i po osiągnięciu wieku emerytalnego część górników emerytów wyjeżdża w rodzinne strony. Są to głównie tereny północno-wschodniej Polski. Pozostali w Jastrzębiu zachowali mentalność charakterystyczną dla swoich rodzinnych stron – konserwatyzm poglądów społecznych i religijność. Jastrzębie Zdrój jest „małą ojczyzną” dla mieszkańców peryferyjnych dzielnic, dawnych samodzielnych wsi, które zostały po 1975 roku włączone w granice miasta. Spośród mieszkańców centrum tylko młode pokolenie utożsamia się z miastem i planuje w nim dalsze życie.

 

 




Antoni Kuśka, Akademia Wychowania Fizycznego, Katowice
powrót »